
Grafika: Alpha Auer, aka (Flickr.com)
Wreszcie będę miała naukowy argument, gdy ktoś zarzuci mi, że za dużo czasu spędzam przed komputerem.
Zostało mianowicie udowodnione, że przeszukiwanie internetu jest świetną gimnastyką umysłu. Okazuje się, że szperanie w sieci za pomocą wyszukiwarek, tj. Google czy też przeglądanie serwisów aukcyjnych, tj. eBay, aktywizuje większe obszary mózgu niż czytanie książek.
Gary Small, psycholog University of California w Los Angeles, odkrył, że nowe technologie mogą być bardzo korzystne dla osób po pięćdziesiątce.
Co prawda nie mam jeszcze pięćdziesiątki, ale po pierwsze niedużo mi już brakuje, a po drugie, jeśli po pięćdziesiątce jest taki efekt to przed pięćdziesiątką pewnie rezultaty mogą być jeszcze bardziej spektakularne.
Czytanie książki u wszystkich badanych uruchomiło podobne obszary mózgu, odpowiedzialne za takie procesy jak: mowa, czytanie, pamięć oraz postrzeganie wzrokowe.
Gdy uczestnicy zasiedli do zadań internetowych, badacza czekała niespodzianka. O ile bowiem u sieciowych żółtodziobów aktywne pozostały te same obszary mózgu co podczas czytania, o tyle w mózgach internetowych wyg zapaliły się dodatkowe obszary odpowiedzialne za podejmowanie decyzji oraz złożone myślenie.
Co więcej, u doświadczonych internautów aktywny obszar mózgu był niemal trzykrotnie większy niż u osób, dla których wyszukiwanie informacji w sieci stanowiło kompletną nowość.
Szczegóły w artykule Żeglowanie w internecie rozwija mózg.

{ 1 komentarz… czytaj lub dodaj komentarz }
To ja też cieszę się z badań amerykańskiego naukowca
Ewa: ostatni wpis..Dla Duszy