Kontynuując temat domeny publicznej, dzisiaj przykład jak można użyć treści znajdujące się w domenie publicznej, wykorzystując je z korzyścią zarówno dla czytelników jak i dla siebie.

Zilustruję to na przykładzie książki: „The Science of Getting Rich” napisanej w 1910, której autorem jest W. Wattles.

Książkę tę wydobyła z niebytu i wypromowała kilka lat temu pewna przedsiębiorcza kobieta, Rebecca Fine. Wyedytowała ona nieco tekst, napisała własny wstęp, uatrakcyjniła szatę graficzną i - TA-DA! Powstała wartościowa publikacja, która miała w jakiś sposób ulepszać życie ludziom – a konkretnie sprawiać, że będą się bogacić i osiągać zamierzone przez siebie cele.

Trzeba wspomnieć, że książka ta jest dostępna do pobrania za darmo na stronie http://www.scienceofgettingrich.net. Wymagana jest jedynie rejestracja– podanie swojego imienia i adresu emailowego. Tym samym - dzięki rejestracji - pani Rebecca stworzyła listę osób zainteresowanych tematempotencjalnych klientów. A taka lista to, jak wiadomo, podstawa każdego biznesu.

Wszyscy czytelnicy książki otrzymują darmowy biuletyn, w którym oprócz dodatkowych informacji związanych z tematem bogacenia, otrzymują oferty skorzystania z różnych dodatkowych materiałów i produktów – dostępnych za darmo, bądź odpłatnie.

Download the Science of Getting Rich free!

Między innymi można kupić wersję książki do słuchania, lub zapisać się na kurs online „The Science of Getting Rich for Practical Geniuses™”. Kurs, kosztuje w zależności od uznania zapisującego się od 10 do 197 dolarów.

W ten sposób powstał intratny biznes, który powstał dzięki jednej zapomnianej książce z domeny publicznej.

Co ciekawe książka ta jest dostępna za darmo w wielu innych miejscach w Internecie. Teoretycznie każdy więc mógłby zrobić to samo i także zarabiać na tym pieniądze bezpośrednio, bądź pośrednio, wykorzystując zasadę, że darmowa treść może zwiększyć wartość treści odpłatnej.

Oczywiście nic samo się nie promuje ani nie sprzedaje. Wymaga to czasu, zaangażowania i podstawowej choćby wiedzy z zakresu marketingu.

Książka W. Wattlesa w Polsce

Także w Polsce znalazły się osoby, które zainteresowały się tą pozycją, przetłumaczyły ją, a także próbują na niej zarabiać lub odnosić inne korzyści.

Z mojego zrobionego na szybko rozeznania wynika, że w polskiej sieci znajdują się trzy (a może więcej) przekłady książki W. Wattlesa. Trzeba przy tym wspomnieć, że choć oryginalny tekst znajduje się w domenie publicznej, czyli wszelkie prawa autorskie do niego wygasły, to tłumaczenie jest objęte prawem autorskim i jest własnością tłumacza.

  1. Jedną z nich jest “Naukowa metoda wzbogacania się”, którą można pobrać za darmo na stronie Sekret Życia w Obfitości. Autor strony, Wojciech Diechtiar, postawił sobie za zadanie propagowanie prawdy, że “Twoje myśli tworzą Twoją rzeczywistość”. Oprócz książki Wattles’a na swoim blogu promuje także swój kurs rozwoju osobistego - tym razem odpłatny. Podobnie więc jak Rebeka Fine wykorzystuje zasoby domeny publicznej do budowania biznesu.
  2. Drugą jest „Sztuka wzbogacania się”, którą sprzedaje wydawnictwo Złote Myśli w wersji książkowej oraz w wersji audio (mp3).
  3. Trzecią jest wersja “Nauka jak zostać bogatym”, w anonimowym tłumaczeniu, dostępna za darmo.

A tak przy okazji, polecam zapoznanie się z tym tekstem. Choć do wielu przedstawionych w nim tez można podchodzić sceptycznie, z przymrużeniem oka, bądź z niedowierzaniem, zawiera on wiele mądrych prawd. Warto więc wypróbować na sobie, czy to rzeczywiście działa!

{ komentarzy: 1 }

Wolna kultura, L. Lessig

Przy okazji buszowania w Internecie w poszukiwaniu materiałów o domenie publicznej, natknęłam się na ciekawą publikację dotyczącą praw autorskich i ich roli w kształtowaniu kultury, udostępnianą na jednej z licencji Creative Commons (by-nc-sa).

O książce

Lawrence Lessig, “profesor prawa na Uniwersytecie Stanforda i czołowy amerykański działacz walczący z istniejącym reżimem praw autorskich, wydał pod koniec marca 2004 książkę Free Culture, jednocześnie udostępniając jej treść w internecie, na warunkach pozwalających na niekomercyjne rozpowszechnianie i modyfikację.”

“Jak czytać Wolną kulturę?” - pyta autor przedmowy, Edwin Bendyk. “Krytycznie. Błyskotliwy styl Lessiga powoduje, że książkę czyta się jak powieść sensacyjną. Nie chodzi jednak o to, by po przyjemnej lekturze odstawić tę książkę na półkę, a jej treść zapomnieć. Nie chodzi też o to, żeby zgadzać się z autorem. Im więcej dyskusji, zwłaszcza krytycznych i otwartych, tym lepiej. Projekt wolnej kultury jest zbyt wielki, by go zamknąć w jednej książce.”

Polecam!

Choć książka pochodzi z roku 2004, nie czytałam jej wcześniej. Wczoraj zdążyłam zaledwie przejrzeć niektóre fragmenty, ale wydaje mi się godną polecenia lekturą do przemyśleń na temat praw autorskich i ich wpływu na kształtowanie kultury - świetna lektura na długie zimowe wieczory ;).

{ komentarzy: 0 }

Parę dni temu uruchomiłam nową stronę, tym razem po angielsku i na zupełnie inny temat – nie związany ani z blogowaniem, ani WordPressem. Nie ma w tym, rzecz jasna, nic nadzwyczajnego, ale chciałabym przy okazji napisać serię artykułów o sposobie pozyskiwania treści, który zamierzam wykorzystać w swoim nowym przedsięwzięciu. Pewnie o nim pewnie słyszeliście, ale ponieważ niewiele osób stosuje go w praktyce wydaje mi się godny upowszechnienia.

W jaki sposób zamierzam pozyskiwać treści na swoją nową stronę

Otóż, jakiś czas temu przeczytałam kilka książek znalezionych w Internecie, które głęboko mnie poruszyły i wywarły duży wpływ na moje codzienne życie. Mimo, że zostały opublikowane wiele lat temu (niektóre prawie 100), ich treści wydały mi się niezwykle aktualne i istotne. Pomyślałam wtedy, że szkoda, iż więcej ludzi ich nie czytało i nie stosuje zasad tam przedstawionych w praktyce.

Książki te dostępne były za darmo i znajdowały się w domenie publicznej, co wtedy niewiele mi mówiło; nie miało to zresztą dla mnie większego znaczenia.

Czym jest domena publiczna wyjaśnia Wikipedia:

Domena publiczna (ang.: public domain) to ogół twórczości (m.in. tekstów, zdjęć, muzyki, dzieł sztuki, oprogramowania itp.), do której wygasły prawa autorskie i która jest przez to dostępna dla wszystkich i do dowolnych zastosowań lub która od samego początku jej powstania nie była objęta tymi prawami (np. teksty ustaw). Domena publiczna to zbiór wiedzy i twórczości stanowiący wspólny dorobek kulturowy i intelektualny ludzkości. Ściśle rzecz biorąc, wobec utworów znajdujących się w domenie publicznej wygasły wszelkie prawa autorskie – jest tak na przykład w prawodawstwie amerykańskim. Ponieważ w polskim prawodawstwie autorskie prawa osobiste chronią utwór na czas nieograniczony i nie podlegają zrzeczeniu się lub zbyciu, w Polsce obecność utworu w domenie publicznej oznacza jedynie brak jakichkolwiek praw majątkowych.

Zgodnie z polskim prawem autorskim (art. 36 i nast. ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych) utwór przechodzi do domeny publicznej po upływie 70 lat od chwili śmierci twórcy, a w przypadku współtwórstwa od chwili śmierci ostatniego współtwórcy. Jeżeli autor dzieła nie jest znany, wówczas okres ten liczy się od daty pierwszego rozpowszechnienia.

Tyle sucha definicja Wikipedii. A oto co mówi o domenie publicznej Jarosław Lipszyc w artykule “Domena publiczna jest fundamentem kultury - wywiad z Jarosławem Lipszycem, prezesem Fundacji Nowoczesna Polska” zamieszczonym na stronie pl.Wikinews.org.

„Domena publiczna jest fundamentem kultury. W czasach społeczeństwa informacyjnego możliwość legalnego rozpowszechniania i wykorzystywania utworów jest absolutnie kluczowa. Dostęp i możliwość wykorzystania informacji są kluczem do budowania kompetencji kulturowych, do budowania innowacyjności, do budowania kolejnych warstw kultury. Nie ma takiej zasady, która mówi, że mniejszy dostęp do kultury jest lepszy. Zawsze większy dostęp i większe możliwości wykorzystywania są lepsze. Są lepsze dla twórców, którzy chcą te utwory wykorzystywać - dla wszystkich scenarzystów, którzy na ich podstawie chcieliby pisać scenariusze filmowe, dla artystów grafików, którzy tworzą kolaże, dla twórców filmów dokumentalnych, którzy chcieliby wykorzystywać materiały archiwalne, dla historyków, dla nauczycieli, którzy chcą tworzyć podręczniki. Możliwość wykorzystania tych utworów jest absolutnie kluczowa, nie da się tego wszystkiego robić w systemie monopolu prawnoautorskiego, który rozciągałby się w nieskończoność.”

Ładnie powiedziane, prawda? Chciałoby się dodać: dla wszystkich twórców witryn internetowych oraz piszących blogi, którzy chcieliby publikować i wykorzystywać wartościowe treści na swoich stronach…

Domena publiczna + blog = ?

Ponieważ od jakiegoś czasu szukałam pomysłu na anglojęzyczny blog, a nie czułam się na siłach pisać treści poczynając od zera, pomyślałam, że mogłabym wykorzystać znalezione przeze mnie skarby, aby stosunkowo niewielkim nakładem czasu zdobyć cenne, a mało znane i rozpowszechnione, treści, które mogłabym udostępniać w postaci artykułów,  darmowego ebooka do pobrania ze strony, a być może także nagrania audio.

O tym co z tego wyniknie, napiszę za jakiś czas, jak strona się rozkręci, a póki co w następnym odcinku, podam kilka przykładów gdzie znajdować treści i jak je wykorzystać w praktyce ku pożytkowi ogółu i własnemu :).

{ komentarzy: 1 }

Commentluv.jpg

Ostatnio pojawiła się na mojej stronie pod komentarzami ikonka z serduszkiem CommentLuv. Akurat trochę kojarzy się walentynkowo, gdyż jej symbolem jest serduszko, więc postanowiłam o niej napisać.

CommentLuv pozwala komentującemu zostawić link do ostatniego wpisu automatycznie, gdy tylko napisze komentarz do artykułu, co w zamierzeniu ma zachęcać odwiedzających stronę do komentowania czytanych artykułów.

Commentluv

Wtyczkę zainstalowałam niedawno, zachęcam więc do komentowania - trzeba ją przetestować ;).

Wystarczy podać adres strony głównej (nie do wpisu) i upewnić się, że pole CommentLuv jest zaznaczone.

Uwaga: CommentLuv używa Twojego RSS feed do stworzenia linku do ostatniego wpisu. Jeśli w ustawieniach FeedBurner’a masz włączony parametr “Item Link Clicks”, to CommentLuv użyje w linku adresu FeedBurner’a, a NIE Twojej strony. Oczywiście po kliknięciu na link, klikający zostanie przekierowany na Twoją stronę.

Inne wtyczki do WordPressa, które mają zachęcać do komentowania:

  • Comment Relish - Po pierwszym komentarzu czytelnika wysyła wiadomość email z podziękowaniami i zachętą do prenumerowania kanału informacyjnego.
  • Recent Comments - Wyświetla ostatnie komentarze, pokazując fragment tekstu komentarza.
  • Subscribe to Comments - Pozwala czytelnikom na otrzymywanie komentarzy przez email, co pozwala śledzić dyskusję.
  • Show Top Commentators - Wyświetla najaktywniejszych komentujących i liczbę komentarzy.
  • Most Commented Post - Pokazuje wpisy, które otrzymały najwięcej komentarzy.

Powyższe wtyczki już przetestowałam lub dopiero jestem w trakcie.

Czy macie do polecenia jeszcze jakieś, które stosujecie u siebie?

{ komentarzy: 9 }

Na stronie „Zarabianie na blogu” przeczytałam ostatnio wpis „WordPress jako serwis ogłoszeniowy”. Autor stworzył lokalny serwis ogłoszeniowy o korepetycjach, jako eksperyment w tworzeniu stron, które bez udziału autora, niejako same dla siebie, generują treść.

Nie wiem jaki będzie jego dalszy los tej strony, ale nasunęła mi się myśl, że w przypadku promocji tego typu serwisu (i pewnie wielu innych podobnych) warto wyjść poza świat wirtualny i zastosować metody promocji stosowane w świecie rzeczywistym. Da to możliwość dotarcia do osób, które tylko okazjonalnie korzystają z komputera, a które mogłyby chcieć skorzystać z tego typu usług.

Jak do nich dotrzeć? Przez promocję w świecie realnym – offline, czyli na przykład przez:

  • Artykuły do gazety lokalnej lub gazetki szkolnej, na przykład „Poradnik dla rodziców: Jak wybrać korepetytora dla dziecka”, „10 wskazówek jak efektywnie przygotowywać się do egzaminu (klasówki, matury, etc.)” lub „Jak uczyć się języków obcych?”, w którym podamy adres strony.
  • Ogłoszenia na tablicach ogłoszeniowych w szkołach, sklepach, na słupach, etc.
  • Ulotki w szkołach.

Promocję w realu możnaby połączyć z wirtualną i te same artykuły umieścić na serwisach artykułów (np. www.eioba.pl lub www.artelis.pl), na forach dla uczniów i rodziców, lub zrobić z nich ebooka i opublikować bądź rozsyłać przez email. Jeśli ebook będzie ciekawy, zadziała marketing wirusowy, gdyż ludzie będą go sobie przesyłać.

Jeśli się nad tym zastanowić, nawet serwis korepetycji nie musi ograniczać się do lokalnej społeczności. W końcu żyjemy w erze Internetu i korepetycji można udzielać także online, choćby przez Skypa.

Taki serwis ogłoszeniowy mógłby być też świetnym dodatkiem do istniejącego blogu, na przykład, ogłoszenia kupię/sprzedam używany sprzęt fotograficzny dla blogu o fotografii, wymienię wzory ściegów dla blogu o robótkach ręcznych lub wspomniany wyżej serwis korepetycji dla blogu o języku angielskim.

Byłaby to dodatkowa zachęta i korzyść dla odwiedzających, no i samo-generująca się treść dla autora.

{ komentarzy: 0 }

Stały link (ang. permalink) to inaczej odnośnik bezpośredni, czyli niezmienny adres ULR odnoszący się do konkretnego zasobu - wpisu, strony, kategorii i innych elementów blogu. Stały link może zostać użyty przez innego blogera lub autora strony do zamieszczenia odnośnika do Twojego wpisu lub na przykład do przesłania adresu wpisu przez email. 

Stałe linki w WordPressie

Po zainstalowaniu, WordPress używa domyślnego ustawienia, które polega na przypisaniu każdej ze stron i elementów blogu unikalnego numeru identyfikującego ten element. WordPress używa zwykle adresów URL, które składają się ze znaków zapytania i cyfr, na przykład, w pasku adresu możesz zobaczyć coś takiego:

http://www.czasnaekurs.pl/?p=123

Taki adres pozostawia wiele do życzenia, z co najmniej dwóch powodów.

1. Po pierwsze dlatego, że jeśli chcesz zmaksymalizować ruch z wyszukiwarek, stałe linki muszą zawierać słowa kluczowe, a nie niezrozumiałe dla nikogo parametry i liczby. Optymalna struktura z punktu widzenia pozycjonowania stron w wyszukiwarkach, zawiera tytuł (w którym umieścisz słowa kluczowe odnoszące się do treści wpisu) jak najbliżej nazwy domeny.

2. A po drugie taka struktura adresu nie jest przyjazna dla użytkowników. Na przykład taki adres: http://www.czasnaekurs.pl/2009/skad-brac-zdjecia-i-grafike-18-znakomitych-miejsc-gdzie-znajdziesz-zdjecia-i-grafike-na-swoja-strone/ od razu daje czytelnikowi pojęcie o czym jest dana strona. Domyślne ustawienia WordPressa natomiast nie dają czytelnikowi żadnych wskazówek co do zawartości strony.

Dlatego właśnie zmiana adresów jest bardzo wskazana.

Na szczęście, jest to bardzo proste, gdyż WordPress oferuje możliwość samodzielnego stworzenia schematu adresów URL do użycia w adresach wpisów i archiwów.  

A oto jak możesz tego dokonać:

Na stronie administratora, wybierz Ustawienia, a następnie Stałe Linki. Strona ta pozwoli Ci stworzyć własny schemat stałych linków.

Są podane trzy opcje do wyboru, możesz także ustawić swoje własne ustawienie:

Dzień i nazwa http://www.twojadomena.pl/2009/02/03/sample-post/
Miesiąc i nazwa http://www.twojadomena.pl/2009/02/sample-post/
Numeryczny http://www.twojadomena.pl/archives/123
Własna struktura /%year%/%postname%/

Jeśli chcesz, możesz wpisać przed adres URL kategorii i tagu wybrany przez siebie prefiks. Przykładowo, dodanie /zapiski/kategorie zamieni adres kategorii na taki: http://www.twojastrona.pl/zapiski/kategorie/bezkategorii. Jeśli zostawisz to pole puste, zastosowane będą ustawienia domyślne.

Struktura http://www.twojadomena.pl/nazwa-artykulu/ jest najlepsza i najbardziej polecana, jeśli zależy Ci na pozycji w wyszukiwarkach, niektórzy twierdzą jednak, że może powodować problemy przy dostępie do niektórych stron administratora. Z tej przyczyny inną polecaną strukturą jest http://www.twojadomena.pl/kategoria/nazwa-artykulu/, która zawiera nazwę kategorii, lub http://www.twojadomena.pl/rok/nazwa-artykulu/.

Wybierz strukturę adresu i kliknij “Zapisz zmiany”. Gdy ponownie otworzysz stronę, ścieżki adresowe zostaną zmienione.

Co ważne, tej struktury nie należy zmieniać. Jak sama nazwa wskazuje, jest to stały link. To oznacza, że jeśli zmienisz strukturę swojej strony w jakimś momencie w przyszłości, to istniejące przychodzące linki przestaną działać.

Kiedy Twoja strona zostanie zaindeksowana przez wyszukiwarki i zacznie zdobywać linki przychodzące, zmiana struktury linków sprawi, że odbiorcy nie będą mogli wejść na Twoją stronę, najlepiej więc zrób to od razu, zanim zaczniesz zamieszczać artykuły i zrób to DOBRZE.

Zmiana struktury stałych linków może mieć niekorzystny wpływ na SEO, chyba, że Twój blog jest jeszcze bardzo młody. Jeśli Twój blog istnieje już od jakiegoś czasu, to wyszukiwarki zaindeksowały już Twoje strony używając isniejących w danym czasie adresów. Te adresy pozostaną w indeksach przez dość długi czas, więc dopóki indeks nie zostanie uaktualniony, wszystkie linki z wyszukiwarek nie będą działać jak należy. Co więcej wszystkie linki, które zostały zamieszczone na innych stronach lub w zakładkach Ulubione, także będą nieaktualne.

Wtyczka Dean’s Permalink Migration

Na szczęście istnieje wtyczka, która pomaga rozwiązać te problemy i umożliwia zmianę struktury adresu nawet w przypadku stron istniejących już od jakiegoś czasu. Stosuje ona tak zwane Stałe Przekiewowanie, które sprawia, że stare linki nadal będą działać.

Wtyczka nazywa się Dean’s Permalink Migration, a jej autorem jest Dean Lee. Znajdziesz ją na stronie to http://wordpress.org/extend/plugins/permalinks-migration-plugin-for-wordpress/.

Ściągnij pliki, rozpakuj i wrzuć do katalogu /wp-plugins, a następnie aktywuj na stronie “Wtyczki” w panelu administratora. Wtyczka nie wymaga dodatkowej konfiguracji, gdyż automatycznie identyfikuje istniejącą strukturę linków.

Możesz przetestować, czy wtyczka działa jak należy, wprowadzając jakiś stary adres do wyszukiwarki. Powinieneś zostać przekierowany do odpowiedniej strony, a pasek adresowy w przeglądarce powinien wyświetlić nowy adres.

Wpis ten jest częścią serii WordPress dla początkujących. Aby przeczytać poprzednie artykuły, odwiedź archiwum lub pobierz ebook “WordPress dla początkujących” a jako bonus dostaniesz raport Yaro Staraka “Jak zarabiać na blogowaniu?”.

{ komentarzy: 1 }

Rzym (zdjecie Giampaolo Macorig)

Rzym (zdjecie Giampaolo Macorig)

Po raz kolejny okazuje się, ze przez Internet można załatwić niemal wszystko. W czasie gdy ja tutaj bloguję, mój mąż zorganizował nam kolejną letnią zamianę na mieszkania. Jak wszystko dobrze pójdzie – czekają nas rzymskie wakacje!

Dla osób, które nie wiedzą o co chodzi, polega to na tym, że zamieniamy się z inną rodziną na mieszkania – oni u nas, a my w tym samym czasie u nich (patrz strona www.HomeExchange.com lub inne). Będzie to nasza druga wymiana. Poprzednia – do Paryża - była naprawdę SUPER.

Na początek trzeba zarejestrować się w serwisie (odpłatnie) i stworzyć ofertę swojego mieszkania. Jak najatrakcyjniejszą, ale bez przesady, musi odpowiadać prawdzie.

A potem, jak na filmie „The Holiday”, parę wymienionych emajli, rozmowy na Skypie i już rezerwujemy bilety.

Pewnie nie ma w tym nic niezwykłego – każdy może wsiaść w samolot i polecieć do Rzymu czy Paryża, czy w jakieś dużo bardziej egzotyczne miejsce (dostaliśmy na przykład kuszącą ofertę z Namibiii).

Kiedyś, w dawnych czasach - B.A. czyli before Adam (Adam to mój czteroletni syn), gdy jechaliśmy na wakacje, nie kłopotaliśmy się o takie drobiazgi jak planowanie pobytu, rezerwacje hoteli, i takie tam. Nie jeździliśmy na wczasy pobytowe i na ogół nie zagrzewaliśmy miejsca w jednym miejscu na dłużej niż kilka dni – no chyba, że miejsce było naprawde super, ale nawet wtedy, zaraz ciągneło nas, aby sprawdzić co jest za nastepnym zakrętem.

Podróże z małym dzieckiem to jednak zupełnie inna para kaloszy. Lubimy mieć wygodne zakwaterowanie i zabrać kogoś z rodziny do pomocy przy opiece nad dzieckiem do towarzystwa.

Moim marzeniem jest w przyszłości zorganizowanie sobie życia tak, aby pracować przez Internet i móc podróżować po całym świecie. No cóż pomarzyć zawsze można…

Póki co, polecam wakacyjną wymianę!

{ komentarzy: 0 }

Dziś kontynuacja tematu Filary twojej strony WWW - jak pisać dobre artykuły (część 1) 

Filary (zdjecie: JanneM, Flickr.com)

Filary (zdjecie: JanneM, Flickr.com)

Często przeze mnie wspominany Yaro Starak, pisze - nieco prowokacyjnie - w swoim Raporcie: Jak zarabiać na blogowaniu?:

“Większość ludzi jest leniwa. Większość autorów blogów jest leniwa.

Raport, który teraz czytasz, dotrze do wielu tysięcy blogujących. Zrozumieją oni moje argumenty, że jeśli włożysz w coś więcej wysiłku, odniesiesz większe korzyści, a jednak powrócą oni do spędzania czasu na działaniach, które są mniej skuteczne, ponieważ są one łatwiejsze.

Ludzie, którzy przeczytają ten raport zrozumieją, jak ważne są artykuły filarowe, poznają różnego rodzaju metody marketingowe i poczują przypływ inspiracji i energii do tego, aby profesjonalne blogowanie stało się ich przepustką do lepszego życia. A jednak, nawet bogatsi o tę wiedzę, będą spędzać czas na czytaniu innych blogów i stron internetowych, oglądaniu telewizji i narzekaniu na swoją pracę.

Wszyscy oni, choć tak bardzo lubią narzekać, za swoją sytuację mogą winić tylko siebie. To jak żyją dzisiaj, jest efektem wyborów jakich dokonywali w przeszłości. Jeśli wciąż robisz to samo, będziesz otrzymywać te same wyniki.

To od Ciebie zależy, czy nie staniesz się jednym z nich.

Aby uniknąć losu leniwych, obezwładnionych niemożnością ludzi, skoncentruj się na jednym – na podejmowaniu działań – i to nie jakichś przypadkowych, tylko działań zbieżnych z Twoimi celami.

Większe i lepsze artykuły filarowe

Czasami, aby dokonać czegoś niezwykłego, trzeba zakasać rękawy, wziąć się do roboty i stworzyć coś niepowtarzalnego – naprawdę unikalną treść filarową.

Napisanie dużego raportu, przyniesie Ci więcej czytelników niż opublikowanie jednego artykułu i jest oczywiste, dlaczego. Niektóre treści filarowe mają dla odbiorców znacznie większą wartość niż inne, przyciągają więc dużo więcej uwagi.

W miarę jak blogosfera się rozrasta, coraz trudniej zrobić duże wrażenie, gdyż poprzeczka podnosi się coraz wyżej. Taka jest specyfika marketingu. Gdy po raz pierwszy ktoś zrobi coś wyjątkowego za pomocą unikalnej metody dystrybucji, formatu lub tematu, odnosi to największy skutek. Następna osoba, która używa tej samej metody nie osiągnie już takiego rezultatu, a metoda staje się coraz mniej skuteczna z upływem czasu, w miarę jak ludzie się do niej przyzwyczajają.

Tym niemniej, istnieją pewne techniki, które na ogół działają dobrze i mogą otworzyć przed Tobą duże kanały komunikacji, mimo, że były już wcześniej używane. Oto niektóre z nich, które możesz zastosować natychmiast.

Darmowy raport

Darmowy raport to niemal gwarantowany rezultat, zwłaszcza, jeśli obejmuje wiele informacji nie dostępnych nigdzie indziej. Krótki dokument PDF, 10-50 stron, zamieszczony na stronie Twojego blogu lub podający do niego link, jest fantastycznym narzędziem marketingowym. Jeśli trafisz na naprawdę popularny temat, możesz w znaczący sposób zwiększyć ruch na Twoim blogu.

Niektóre bezpłatne raporty zostały pobrane i przeczytane przez więcej ludzi niż bestsellery książkowe i mogą sprawić, że popularny blog, taki jak Gaping Void, którego autorem jest Hugh McLeod, wskoczy do kategorii super-popularnych. Hugh napisał popularny artykuł, Jak być twórczym (How to be creative), z którego zrobił darmowy raport, który został pobrany ponad milion razy.

Audio / Podkast / Teleseminarium

Dodaj podkast do Twojego blogu, a stworzysz zupełnie nowy kanał komunikacji – audio. Niektóre blogi opierają się na podkastach, korzystając z popularnych narzędzi do marketingu podkastingowego, takich jak iTunes (jeśli zdecydujesz się na podkasty, udostępnij je przez iTunes dla maksymalnego zwiększenia ruchu – to nic nie kosztuje i możesz skorzystać z następującej instrukcji jak to zrobić udostępnianej przez Apple).

Innym świetnym formatem audio jest teleseminarium. Razem z innym blogerem porozmawiajcie na linii telefonicznej łączącej was bezpośrednio z publicznością. Dyskutujcie na konkretny temat, odpowiadajcie na pytania słuchaczy, a wszystko to nagraj do publikacji na Twoim blogu. Spróbuj znaleźć kogoś dobrze znanego w branży i zaproś go do zrobienia teleseminarium razem z Tobą.

Dla prowadzenia teleseminariów możesz skorzystać z freeconference.com.

Wideo / Screencast

Podobnie jak w przypadku dźwięku, gdy dodasz wideo stworzysz nowy sposób komunikacji z odbiorcami. Jeśli udostępnisz wideo, na przykład za pośrednictwem YouTube lub z Twojego blogu i wielu innych autorów blogów będzie linkować do niego, możesz w znaczny sposób zwiększyć ruch na swojej stronie.

Dobry film wideo, dzięki marketingowi wirusowemu, może stać się wielkim wydarzeniem, gdyż może być obejrzany przez setki tysięcy lub nawet miliony ludzi w ciągu zaledwie kilku dni.

Jeśli zrobienie filmu jest dla Ciebie zbyt trudne, zacznij od nagrania prezentacji ze zrzutami ekranów przy pomocy programu, takiego jak Screen Toaster czy Camtasia.

Oprogramowanie

Oprogramowanie może być świetnym narzędziem generującym ruch. Jeśli Twój program stanie się de facto standardem, to możesz odnieść ogromne korzyści w postaci masowego napływu odwiedzających na Twoją stronę.

Pomyśl o prostych programach, które mógłbyś stworzyć, takich jak wtyczki (plug-in) do blogów lub rozszerzenia do przeglądarki Firefox. To zapewni Ci linki przychodzące i przyciągnie do Twojego blogu wielu gości.

Pamiętaj, że nie musisz sam pisać tego oprogramowania. Wystarczy, że coś wymyślisz, a następnie udasz się na elance.com, rentacoder.com lub guru.com i oprogramowanie to zostanie napisane za Ciebie po przystępnej cenie; lub poszukasz forum, które jest odwiedzane przez programistów, napiszesz, czego potrzebujesz i poprosisz o wyznaczenie ceny.

Seria artykułów filarowych

Seria artykułów filarowych jest jak artykuł filarowy, tyle że wymaga więcej wysiłku, aby ją stworzyć. Zamiast jednego artykułu, piszesz całą serię artykułów na jeden temat. Możesz opublikować serię artykułów na Twoim blogu, a następnie stworzyć z niej rozdział do Twojej książki lub samodzielny bezpłatny raport.

Podobnie jak dobre artykuły filarowe, dobra seria filarowa bardzo skutecznie przyciąga uwagę i otwiera duże kanały komunikacji, w miarę jak popularne blogi linkują do Twoich wpisów.

Eksperymenty i innowacje

Najlepszą radą, jest ta, aby skupić się na tworzeniu wartości dla swoich czytelników i wykorzystaniu innowacyjnych technik w celu ich dostarczenia. Coś wydane w niepowtarzalny sposób jest lepiej nagradzane niż ta sama rzecz wydana w tradycyjnej, znanej już i opatrzonej, formie. Jeśli chcesz zwrócić na siebie maksymalną uwagę, musisz być twórczy.

Powyższy tekst jest fragmentem raportu Yaro Staraka “Jak zarabiać na blogowaniu?”

{ komentarzy: 0 }

Grafika: Alpha Auer, aka (Flickr.com)

Grafika: Alpha Auer, aka (Flickr.com)

Wreszcie będę miała naukowy argument, gdy ktoś zarzuci mi, że za dużo czasu spędzam przed komputerem.

Zostało mianowicie udowodnione, że przeszukiwanie internetu jest świetną gimnastyką umysłu. Okazuje się, że szperanie w sieci za pomocą wyszukiwarek, tj. Google czy też przeglądanie serwisów aukcyjnych, tj. eBay, aktywizuje większe obszary mózgu niż czytanie książek.

Gary Small, psycholog University of California w Los Angeles, odkrył, że nowe technologie mogą być bardzo korzystne dla osób po pięćdziesiątce. 

Co prawda nie mam jeszcze pięćdziesiątki, ale po pierwsze niedużo mi już brakuje, a po drugie, jeśli po pięćdziesiątce jest taki efekt to przed pięćdziesiątką pewnie rezultaty mogą być jeszcze bardziej spektakularne.

Czytanie książki u wszystkich badanych uruchomiło podobne obszary mózgu, odpowiedzialne za takie procesy jak: mowa, czytanie, pamięć oraz postrzeganie wzrokowe.

Gdy uczestnicy zasiedli do zadań internetowych, badacza czekała niespodzianka. O ile bowiem u sieciowych żółtodziobów aktywne pozostały te same obszary mózgu co podczas czytania, o tyle w mózgach internetowych wyg zapaliły się dodatkowe obszary odpowiedzialne za podejmowanie decyzji oraz złożone myślenie.

Co więcej, u doświadczonych internautów aktywny obszar mózgu był niemal trzykrotnie większy niż u osób, dla których wyszukiwanie informacji w sieci stanowiło kompletną nowość.

Szczegóły w artykule Żeglowanie w internecie rozwija mózg.

{ komentarzy: 1 }

W artykule Czy istnieje darmowa i skuteczna reklama? - własne publikacje w sieci pisałam jak wykorzystać własne publikacje - artykuły, ebooki i inne materiały - do promowania siebie i swojej strony w sieci.

Ale jak napisać artykuł, który będzie przyciągać czytelników?

Yaro Starak, popularny bloger z Australii, autor blogu www.entrepreneurs-journey.com oraz programu coachingowego www.blogmastermind.com/coaching w swoim Raporcie „Jak zarabiać na blogowaniu?” opisuje, między innymi, typy artykułów, które spełniają na jego blogu rolę filarów.

Co prawda Yaro adresuje swoje uwagi głównie do tych, co chcą zarabiać na blogowaniu, ale są one cenne nie tylko w odniesieniu do blogów - filary można stosować na każdej stronie WWW i korzystać z ich zalet w różnych celach, na przykład: budowania wizerunku, promocji swojej firmy, czy budowania listy adresowej.

Co to jest filar?

Filarem jest treść blogu, zwykle artykuł, który ma pewne bardzo ważne cechy:

  • Przyciągnie do Ciebie rzesze nowych czytelników i linków zewnętrznych („backlinks”, czyli odnośników innych witryn prowadzących do Twojego blogu).
  • Będzie nadal przyciągać czytelników w miarę jak Ty i inne osoby będą się do niego odnosić, choć może on być głęboko schowany w archiwum blogu.
  • W końcu sprowadzi ruch z wyszukiwarek (będzie to w dużej mierze wynikiem tego, że tak wiele innych stron internetowych odnosi się do niego).
  • Możesz go umieścić na oddzielnej stronie (np. na stronie Artykuły), razem z innymi filarami tak, aby treści te mogły być łatwo dostępne, a ich wartość wyraźnie wyeksponowana.
  • Nie dezaktualizuje się szybko, więc nawet za dwanaście miesięcy wciąż będzie istotny i popularny.

Oto typowe rodzaje artykułów filarowych, polecane przez Yaro:

1. Artykuł typu “Jak to zrobić?”

Jest to podstawowy typ artykułu filarowego. Pomyśl o swojej branży i napisz artykuł, który uczy, jak coś zrobić. Pisz artykuły na tematy, w których masz doświadczenie i naprawdę rozumiesz jak robić to, o czym piszesz. Na przykład:

  • Jeśli jesteś konsultantem do spraw marketingu, napisz kilka porad jak promować biznes bez wydawania pieniędzy.
  • Jeśli piszesz blog na temat psów, napisz poradnik jak wytresować psa.
  • Jeśli publikujesz blog o tym, jak pisać książki, napisz jak zgłaszać swoje książki do wydawców.
  • Jeśli piszesz o jedzeniu, podaj przepisy w jaki sposób przygotować różne popularne dania.
  • Jeśli piszesz o swoim życiu, stwórz artykuł na temat rozwoju osobistego na podstawie doświadczeń, które zdobyłeś (np. Jak znalazłeś pracę, w jaki sposób poradziłaś sobie z rozstaniem ze swoim chłopakiem, itp.).

Powinno być dla Ciebie dość oczywiste, które tematy typu “Jak-to-zrobić” są popularne i istotne dla Twojej grupy docelowej i które jesteś w stanie dobrze wyjaśnić. Pamiętaj, jeśli tylko to możliwe, aby podać przy tym jakiś przykład z życia!

2. Artykuł typu definicja

Wiele branż ma kluczowe pojęcia, które nie są znane nowym czytelnikom. Jeśli jakieś pojęcie jest skomplikowane, napisz artykuł, który je zdefiniuje i jasno wyjaśni, co ono znaczy i jakie może mieć zastosowania.

Dla Ciebie może się to wydawać proste i oczywiste, ale pamiętaj, że jesteś ekspertem w swojej dziedzinie, więc wyjaśnij to językiem zrozumiałym także dla nowicjuszy i oczywiście spróbuj podać jakiś przykład z życia.

Dobrym artykułem filarowym jest strona ze słownikiem terminów. Jeśli są jakieś pojęcia kluczowe dla Twojej branży, napisz artykuł, który podaje listę tych pojęć i definicję każdego z nich. Na taką stronę wszyscy chętnie się powołują i zachęca ona do tworzenia odnośników z innych blogów i stron internetowych.

Możesz zapytać, po co to robić, tym bardziej, jeśli terminy te są już zdefiniowane gdzie indziej w Internecie na stronach takich jak Wikipedia?

Oczywiście możesz zamieszczać odnośniki do innych stron, zwłaszcza na początku, kiedy dopiero zaczynasz swój blog, ale dużo lepiej będzie, jeśli napiszesz własne definicje. Dzięki temu zatrzymasz czytelników na swoim blogu, zwiększysz ilość odsłon (czyli całkowitą liczbę stron, którą czytelnicy odwiedzają) i długość pobytu (czyli, jak długo czytelnicy pozostają na Twoim blogu).

Opisz pojęcia własnymi słowami i podaj własne przykłady. Pomaga to zbudować zaufanie i wiarygodność.

Jeśli potrafisz dobrze wyjaśnić jakiś termin lub pojęcie, znacznie lepiej jest przedstawić własną wersję definicji, niż odsyłać czytelników do innych stron.

3. Przedstawienie teorii i argumentów

Istotne jest przedstawienie jakichś unikalnych myśli i poglądów. Wyraź swoje zdanie w kwestii istotnej dla Twojej branży lub nawet na temat ogólny, który podejrzewasz, że może interesować Twoich czytelników.

Staraj się wyraźnie przedstawić swoją własna tezę. Wywołaj dyskusję, nawet kontrowersję, dotycząca tematu, który jest częstym przedmiotem rozmów i szybko się nie dezaktualizuje, a który przyciągnie czytelników na Twój blog.

4. Tworzenie materiałów, takich jak bezpłatny raport, whitepaper, lub e-kurs

Niewielki, liczący 2-10 stron dokument, który uczy, jak coś zrobić (ang. whitepaper) lub seria artykułów powiązanych tak, że tworzą kurs, mogą być fantastycznym filarem.

Jest kilka możliwości przedstawienia tych informacji:

  • Utwórz plik PDF, który Twoi czytelnicy mogą pobrać ze strony. Korzyścią tej metody jest to, że plik może być łatwo udostępniany innym i być rozpowszechnianym dzięki marketingowi wirusowemu, zwłaszcza, jeśli stworzyłeś najwyższej jakości e-book lub raport.
  • Rozbij treść na kilka artykułów i połącz je ze sobą. Możesz również wyeksponować je jako samodzielną serię w archiwach lub na stronie z artykułami.
  • Jeśli trudno Ci zdecydować, co jest najlepszą metodą rozpowszechniania Twoich materiałów, rób to na tyle sposobów, na ile to możliwe. Utwórz plik PDF, który Twoi czytelnicy będą mogli pobrać ze strony, opublikuj indywidualne artykuły i rozpowszechniaj je za pomocą listy emailowej. Tym sposobem zmaksymalizujesz efekt i dotrzesz do najszerszego grona odbiorców.

W tej koncepcji ważne jest stworzenie kompletnego rozwiązania powszechnego problemu. Darmowy raport czy e-kurs jest potężnym filarem, ponieważ możesz wykazać się w nim wiedzą i przyciągać czytelników.

5. Artykuł z wypunktowaną listą

Na pewno widzieliście wiele takich artykułów na innych blogach. Zazwyczaj mają tytuł “7 najlepszych sposobów na…” lub “10 wskazówek jak…” itp. Ich popularność wynika z kilku powodów, a mianowicie:

  • Listy są łatwe do „przetrawienia” dla ludzi. To zostało sprawdzone i udowodnione, że artykuły od 300 do 700 słów z jasno wypunktowaną listą i ciekawym nagłówkiem skutecznie przyciągają czytelników. W tym przypadku chodzi o łatwość przyswajania dla osób o krótkiej koncentracji uwagi, czyli większości internautów.
  • Listy są łatwe do wprowadzenia w życie i ludzie uwielbiają się nimi dzielić z innymi. W konsekwencji do takich artykułów często odnoszą się inne blogi i są one chętnie dodawane do serwisów społecznościowych, które przyciągają ruch na stronę.

Jak zwykle, im bardziej Twoje unikalne spojrzenie i niepowtarzalny styl będzie przebijał przez tekst, tym bardziej prawdopodobne, że lista będzie popularna.

6. Artykuł techniczny

Artykuł techniczny demonstruje krok po kroku, przy pomocy materiałów wizualnych, jak wykonać jakieś zadanie. Jest przy tym bardzo podobny do artykułu typu “Jak to zrobić?”, ale koncentruje się na technicznych aspektach problemu, korzystając z wykresów, arkuszy kalkulacyjnych, ilustracji i zdjęć. Często ilustracje mówią więcej niż tekst. Projektanci i programiści demonstrują innym, jak kodują strony internetowe, tworzą projekty graficzne za pomocą Photoshopa, piszą kod oprogramowania, lub wykonują prostsze czynności, takie jak załączanie plików do emaili.

Można stosować te artykuły w każdej branży, wymagającej wykonywania jakichś czynności, które mogą być trudne do zrozumienia. W tym przypadku chodzi bardziej o wizualną prezentację, a mniej o tekst i przykłady z życia.

Jeśli masz dostęp do niezbędnych zasobów, tworzenie artykułów technicznych, które jasno i wyraźnie demonstrują, jak coś zrobić, to idealne filary dla Twojego blogu.

Jeśli każdego dnia napiszesz jeden artykuł, używając jednej z powyższych koncepcji, będziesz miał solidne podstawy do udanego blogu. Wszystko, czego teraz potrzebujesz, to skuteczny MARKETING…

Jakby tego było mało, w następnej części - wskazówki jak stworzyć naprawdę unikalną treść filarową.

(Powyższy tekst jest fragmentem raportu Yaro Staraka “Jak zarabiać na blogowaniu?”)

{ komentarzy: 2 }